Adwokat Kraków Prawnik Logo
Kancelaria Adwokacka
dr Anna Pacholska
Kraków, ul. Kraszewskiego 8
nr tel. 512 350 504
e-mail: kancelaria@pacholska.eu

Adwokat dr Anna Pacholska Kraków

adwokat dr Anna Pacholska

Kraków, ul. Kraszewskiego 8
nr tel. 512 350 504
e-mail: kancelaria@pacholska.eu

Kancelaria Adwokacka dr Anna Pacholska - prawnik Kraków - adwokat Kraków

MENU GŁÓWNE

BLOG

W czasie moich licznych spotkań z Klientami w Kancelarii Adwokackiej w Krakowie, ale także rozmów w sądach, urzędach, dyskusji z moimi Studentami oraz Przyjaciółmi bardzo często zdarzają się typowe pytania, które są mi zadawane. Chciałam w tym miejscu umieścić odpowiedzi na niektóre, szczególnie często powtarzane. Choć wszystkie informacje tutaj zawarte są prawdziwe, pamiętać należy, że dotyczą one sytuacji abstrakcyjnych. W razie problemów, które rzeczywiście nas spotkały najlepiej zasięgnąć pomocy fachowego doradcy - adwokata, który przedstawi Państwu sposób rozwiązania konkretnego, Waszego problemu dostosowany do danych potrzeb i wyjątkowego układu okoliczności, które stały się Waszym udziałem.

Dlaczego warto skorzystać z pomocy adwokata?

 

Adwokat może reprezentować stronę w postępowaniu karnym, cywilnym lub administracyjnym – to znaczy, na przykład sporządzać pisma procesowe, składać wnioski, występować na rozprawie. Adwokat może także udzielać porad prawnych, informując o prawach i obowiązkach, wskazując możliwe rozwiązania prawne, przygotowując lub dokonując oceny projektów umów przed ich podpisaniem. Tak więc skorzystanie z pomocy adwokata to nie tylko droga do rozwiązania już istniejących problemów, ale także do ich uniknięcia w przyszłości. Warto pamiętać, że często istotnym czynnikiem jest czas – często warto zwrócić się do adwokata jak najwcześniej, tak aby nie upłynął jeszcze termin na wniesienie środków odwoławczych, złożenia wniosków lub pism.

 

Odszkodowanie za COVID – da się?


W poszukiwaniu siostry pradziadka – czyli kilka słów o meandrach prawa spadkowego


Podział majątku po rozwodzie a obciążenie nieruchomości hipoteką


Świadek - co musi, co może a co powinien...


Mobbing, molestowanie czy dyskryminacja, czyli o tym co pracodawcy wolno, a czego nie...


Po co czytać księgi wieczyste?


O tym dlaczego warto czytać listy (z sądu i nie tylko)


Sądowa turystyka, czyli o właściwości miejscowej sądów


Prawo na wakacjach


Pozew a wniosek


Co to jest porada prawna?


 

Bardzo często moją kancelarię odwiedzają klienci zaniepokojeni i zniesmaczeni korespondencją, którą otrzymali właśnie z Sądu, z której dowiadują się, że właśnie zostali uczestnikami sprawy spadkowej po nieznanej sobie, nigdy niewidzianej osobie. Rodzinna narada, nerwowe przeglądanie najstarszych albumów ze zdjęciami czy zakurzonych kartek świątecznych pozwalają im ustalić, że rzeczywiście zmarły lub zmarła był ich bardzo dalekim krewnym. Następnie adresat listu sądowego popada zwykle w konsternację i próbuje sobie wmówić, że na pewno zaszła pomyłka. Towarzyszy temu narastające poczucie obawy czy aby zmarły nie był zadłużony, bo raczej zamiast romantycznego dworku w odległej miejscowości letniskowej świeżo upieczony uczestnik postępowania wyobraża sobie posępną minę komornika pukającego do drzwi. Po sprawdzeniu w Google Maps odległości od miejsca zamieszkania do Sądu pojawia się niezadowolenie i towarzyszące mu pytanie: ale jakim prawem ktoś bez mojej zgody miesza mnie w sprawy obcych ludzi tylko dlatego, że mieliśmy wspólnych pradziadków? Odpowiedź jest prosta: prawem spadkowym.

Zgodnie z polskim prawem nie istnieją spadki bezdziedziczne lub nieobjęte. Oznacza to, że kodeks cywilny wyznacza porządek dziedziczenia w przypadku, gdy zmarły nie dokonał za życia decyzji o tym, kto ma być, a kto nie ma być jego spadkobiercą. Każdy spadkobierca (zarówno ustawowy jak i testamentowy) może jednak podjąć decyzję o odrzuceniu spadku – czyli o tym, że dziedziczyć nie chce. W takim przypadku automatycznie spadkobiercami zostają dalsi krewni lub (rzadko) powinowaci – nawet jeśli wcześniej nie wiedzieli o zgonie spadkodawcy. W sytuacji modelowej, zwykle wydarzenia przebiegają w ten sposób, że najpierw spadek odrzucają wdowa lub wdowiec i dzieci zmarłego, a następnie wnuki zmarłego. Wobec tego powołani do dziedziczenia byliby rodzice zmarłego – jeśli żyją lub/i rodzeństwo zmarłego. Jeśli te grupy nie chcą lub nie mogą dziedziczyć – bo na przykład zmarli przed spadkodawcą, wówczas do spadku uzyskują prawa dzieci i wnuki rodzeństwa zmarłego. Powołani w dalszej kolejności są dalsi krewni: dziadkowie, rodzeństwo rodziców zmarłego, dzieci i wnuki, a często i prawnuki rodzeństwa rodziców. W ten oto sposób krąg spadkobierców staje się coraz szerszy.

Prawo spadkowe opiera się na pokrewieństwie i powinowactwie – nie ma miejsca na uwzględnienie rzeczywistego przebiegu relacji rodzinnych. Dlatego możliwe jest dziedziczenie po krewnych, z którymi nie utrzymywaliśmy żadnego kontaktu, niezależnie od przyczyn tego stanu rzeczy. Jest zatem wielce prawdopodobne, że zostaniemy uczestnikami w sprawie spadkowej po ojcu alkoholiku, który porzucił nas w niemowlęctwie i nie jest to wyraz perfidii losu, a tylko skutek zastosowania prostej i zwykle powszechnie aprobowanej reguły, że po rodzicach dziedziczą dzieci – wszystkie dzieci (zarówno małżeńskie jak i pozamałżeńskie, biologiczne i przysposobione) dziedziczą po wszystkich rodzicach (niezależnie od moralnej oceny ich postępowania jako rodziców).

Powróćmy jednak do naszego nieco przerażonego uczestnika postępowania, który z jednej strony próbuje sobie przypomnieć czy wujek Władek był obecny na jego pierwszej Komunii (i czy to na jego marynarkę kuzynka Ziuta wylała wazę rosołu), a z drugiej czuje się skonsternowany listą zobowiązań nałożonych przez Sąd, obejmujących na przykład obowiązek ustosunkowania się do pism, których kopie uczestnik właśnie otrzymał, do złożenia odpisów aktów urodzenia lub/i małżeństwa, do podania informacji o osobach sobie znanych lub całkiem obcych, a wszystko to w zabójczo krótkim terminie 14 dni od daty otrzymania korespondencji. Do tego uczestnik otrzymał dwustronicowe pouczenie, dotyczące tak wielu aspektów prawa cywilnego, że po przebrnięciu przez punkt o mediacjach ochoczo zażył dwie tabletki przeciwbólowe i z trudem powstrzymał się przed sięgnięciem do barku po coś mocniejszego.

Spróbujmy spojrzeć na sprawę z innej perspektywy – z perspektywy Sądu. Po pierwsze Sąd nie ma wiedzy o naszych, często zawikłanych relacjach rodzinnych i ma dość ograniczone możliwości poszukiwania spadkobierców przy pomocy oficjalnych rejestrów – na przykład przy pomocy bazy PESEL czy Urzędów Stanu Cywilnego. Musimy mieć świadomość, iż nie istnieje baza lub rejestr, przy pomocy którego Sąd może „wygenerować” drzewo genealogiczne zmarłego na kilka pokoleń wstecz. Dlatego też potrzebuje informacji o ludziach przede wszystkim od innych ludzi. Często Sąd, na którym spoczywa obowiązek poszukiwania spadkobierców, nie jest w stanie uzyskać potrzebnych do tego informacji – jeśli wnioskodawcą w sprawie jest na przykład bank lub inny gmina. Jeszcze częściej uzyskiwane przez Sąd informacje nie są pełne lub prawidłowe bez niczyjej winy. I tak, wnioskodawca pamiętał, że jego dziadek miał siostrę Hanię Kowalską, która na pewno wyszła za mąż, zapewne za pana o nazwisku Zbierański. Cóż z tego, gdy poszukiwanie przy uwzględnieniu takich kryteriów jak imię i nazwisko panieńskie oraz imiona rodziców daje ponad 100 wyników w bazie PESEL. Później może się okazać, że siostra miała na imię Anna, Hania to tylko zdrobnienie, a małżonek nazywał się Zbieralski. Takie drobne i niezawonione pomyłki, jakie serwuje pamięć po wielu latach stanowią dla Sądu mur nie do przebicia. Dlatego nie dziwmy się jeśli po 25 latach małżeństwa, dostajemy list na panieńskie nazwisko i na adres zameldowania w domu rodzinnym, z którego, przez przeoczenie nigdy się nie wymeldowaliśmy. To nie Sąd chce utrudnić nam życie – to efekt wykorzystania informacji, jakie był w stanie zebrać.

Zobowiązanie do złożenia odpowiedzi w wyznaczonym przez Sąd czasie nie oznacza, że zostaliśmy pozbawieni możliwości odrzucenia spadku w ustawowym terminie 6 miesięcy od daty dowiedzenia się o tytule naszego powołania. Innymi słowy – możemy na piśmie zawiadomić Sąd, że nie chcemy być spadkobiercą, a następnie podjąć kroki zmierzające do urzeczywistnienia tego zamiaru i ponownie powiadomić Sąd o ich skutecznym zakończeniu.

Konieczność osobistego stawiennictwa przed odległym Sądem można łatwo zniwelować składając wniosek o przesłuchanie w drodze pomocy prawnej przez Sąd Rejonowy, najbliższy dla naszego miejsca zamieszkania. W przypadku osób, które ze względu na wiek lub stan zdrowia w ogóle nie mogą zjawić się w Sądzie, warto zgłosić także potrzebę przesłuchania w miejscu zamieszkania. Niezależnie od powyższego, nowelizowany w listopadzie 2019 r. kodeks postępowania cywilnego przewiduje także możliwość złożenia zeznań na piśmie, zaś regulacje prawne związane ze zwalczeniem skutków COVID 19 przyniosły możliwość przeprowadzenia rozprawy zdalnej – bez konieczności wychodzenia z domu.

W zawikłanych sprawach spadkowych, w szczególności gdy istnieje potrzeba poszukiwania zarówno spadkobierców, jak i majątku, pomocą służyć może adwokat. Może on udzielić pomocy zarówno w uniknięciu niechcianego spadku tym, którzy dziedziczyć nie chcą jak i tym, którzy zdecydują się przyjąć zadłużony spadek wskazując metody pogodzenia dążenia do zachowania spadku i konieczności zaspokojenia wierzycieli. W każdym zaś przypadku bezpiecznie przeprowadzi przez meandry i mielizny prawa spadkowego.

Strona używa plików cookies. Korzystanie ze strony oznacza akceptację ich stosowania.
Adwokat Kraków - Prawnik Kraków - Kancelaria Adwokacka Kraków - Attorney Krakow - Lawyer Krakow - Law Office Krakow - Law Firm Cracow - studio legale a Cracovia - avvocato Cracovia

Strona używa plików cookies. Korzystanie ze strony oznacza akceptację ich stosowania.
Adwokat Kraków - Prawnik Kraków - Kancelaria Adwokacka Kraków - Attorney Krakow - Lawyer Krakow - Law Office Krakow - Law Firm Cracow - studio legale a Cracovia - avvocato Cracovia